piątek, 26 października 2012

Spotkanie z Helutą :)



Witajcie! Ubiegły weekend spędziłem z ciocią amstafką nazywaną przez pańcię Helutą, nie wiedzieć dlaczego skoro jest tak naprawdę Herą! Chociaż ja też oficjalnie jestem Basco a mówią na mnie różnie! Bimber, Bimberek, Nochalek, Gorzałek, Ślicznota itp. itd… Nieważne…
Wiele o Helucie słyszałem ale jej nie widziałem, w końcu pańciu ją przywiózł do nas. Pańcia chyba się strasznie o mnie bała bo udawała, że niby nie patrzy… suszyła sobie maszynerią włosy hihi
Heluta okazała się 3 razy większa ode mnie, zważyliśmy się nawet. Hela 24 kg z groszami a ja prawie 8 kg. No i taka wielka jakaś, no nie powiem jej, że gruba ale taka przy kości. Solidna :)
Pańciu cały czas do niej mówił „grzeczna Hera, grzeczna”. Pozaczepiałem ją troszkę, na początku była straszną „sztywniarą” pewnie z racji swojego wieku ale potem się rozkręciła :)
Pozwalała mi na wiele, poskakałem na nią, popodgryzałem a to za uszko a to za nóżki, chyba jej się spodobałem, ale przecież o to nie trudno, w końcu śliczny i mądry jestem, tak mówią moje człowieki :)



Nie wiem dlaczego pańcia obawiała się tego spotkania, że niby będę niewychowany, że coś cioci Heli powiem??? Ja??? W życiu, szanuję starszych. Heluta zresztą od razu pokazała mi gdzie moje miejsce, ma taką wielka głowę i szturchała mnie jak coś jej nie pasowało.  No cóż wszystkim nie dogodzę, mam różne pomysły na zabawy, inwencję mam wielką, jestem bardzo kreatywny. W poniedziałek Heluta już całkiem mnie zaakceptowała, przyjęła do rodziny :)
Długo się ze mną bawiła, w pewnym momencie nawet zachowywała się jak ja! Takie wiecie cofnięcie do lat szczenięcych. Najwidoczniej odmłodniała przy mnie :)
Pańcia z pańciem głaskali ją, pańciu nawet powiedział, że jest mądra itd., żyje tyle lat to jaka ma być Dziwne te moje człowieki.  Pańciu do niej mówił – „ucz Bimberka”.  Bez przesady, sam się nauczę. 



Nie podobało mi się tylko jak Heluta pańcia mi zabierała na długie spacery. Ja jeszcze nigdzie nie byłem! A to zimno, a to pada deszcz a to grad. Pańcia oszalała chyba, ja już szału dostaję w tym domu. Potem się dziwią, że prowadzę nocne życie i się wkurzają!
Hela nauczyła mnie szczekać :) Jak ktoś idzie po schodach na klatce to teraz ostrzegam „uważajcie jestem  domu”! Podobno tak się robi :) Odkryłem przy niej dźwięk lodówki, człowieki tam dobroci trzymają, których ja oczywiście nie dostaję! No bo po co, ryż, jagnięcina i to obrzydliwe siemię lniane brrrr
No i niestety nadszedł poniedziałek, Alicja – pańcia mama wróciła i Heluta powiedziała, że w takim razie ona chce już wracać, bo nie zamierza dłużej spać na kocu skoro ma wygodne łóżko w swoim domu. Nie dziwię jej się wcale. Wziąłem do serca sobie jej słowa i …  sami sobie dopowiedzcie :)
Człowieki wczoraj wycięły mi niezły numer, kilka godzin byłem sam! Dobrze czytacie SAM. Jednak nie narzekałem, odpocząłem, pospałem. Ale na przyszłość to mogliby chociaż mnie uprzedzić o tym fakcie!  Zaprosiłbym Helutę :) Przecież jest starsza i może być moją opiekunką!

Pozdrawiam
Wasz Bimber :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz