![]() |
| Impreza u Bimbra !!! |
Kolejny
tydzień szybko mi upływa…
W
niedzielę odwiedził nas człowiek Rafał, bardzo Go polubiłem, widać od razu, że
odwzajemnione to uczucie. Podziękowałem Mu za zabawkę, wytarmosił mnie, może tęsknił
za swoim pupilem ale ja go nie przypominam, bo już ważę 3 razy więcej niż mój czworonożny koleżka a
mam dopiero niecałe trzy miesiące! Poza małymi wpadkami żołądkowymi zrobiłem
zamierzone pozytywne wrażenie :) Człowiek Rafał to swój
chłopina i z pewnością mi je wybaczył!
We wtorek
rano pańciu oszalał, krzyczał do pańci, że mi radary stanęły… no fakt jakoś tak
lepiej dźwięk michy do mnie docierał :) I zaczęło się …zdjęcia, pańcia też się zachwycała. A mama
pańcia Alicja posumowała, że wyglądam teraz jak młody osioł! Muszę zobaczyć
gdzieś jak wygląda to coś! Może to był komplement?! Ponoć jestem uparty jak
osioł, tak pańcia mówi! A jak mówi, to chyba tak jest! Ciocia Marta nazwała
mnie Nietoperkiem :) Też ładnie :) Tylko kto to ten Nietoperek???
Wczoraj
dzwonił Robert od mojej mamy Buby i ponoć tylko ja leje (tak pańcia
powiedziała) po całym domu. W przeciwieństwie do mojego rodzeństwa! Oj tam, oj
tam czy ja musze być taki jak wszyscy?? Staram się, wołam no… czasami, że chcę
na ten balkon. Jednak zdarza mi się zapomnieć… hm tak jak wczoraj w czasie
wizyty u mojej ulubionej pani doktor.
Jak
dotarliśmy na miejsce spotkałem w poczekalni obce czworonogi. Jakiś duży wystraszony
labrador w śmiesznym czerwonym kubraku. Bał się najwyraźniej czegoś, tylko
czego?? Pani doktor jest miła! Był też szczeniak, jak ja, tylko jakiś taki
owłosiony, dziwaczny. Jego pan na mnie
ciągle zerkał :) Może
bardziej mu się podobałem niż ten mop hihi :) Ale ja już mam swoją pańcię i pańcia więc miał pan pecha :)
Przyszła
nasza kolejka do wejścia. Pani doktor z 2 innymi paniami ucieszyły się na mój
widok J Powiedziały „ale urośliście”, że niby pańcia
z pańciem też? Nie zauważyłem. Znów się
nasłuchałem, że jestem piękny :) I wtedy wstyd (tak powiedziała pańcia) …Jak mnie pani doktor
wytarmosiła to … się posiusiałem na kozetkę… Pańciu mnie chwycił do góry a ja
dalej siukałem hihi. Pani doktor się tak uśmiała a pozostałe panie stwierdziły „
typowy facet, wszystko olewa”. Czyli co… chyba dobrze, bo sam już nie wiem ????
Koniec końców jest taki, że
jestem zaszczepiony a to oznacza, że niedługo wyjdę na pierwszy spacer z mamą
Bubą i pójdę na zajęcia do psiego przedszkola :) Mamie się podobało to i może mnie się spodoba :)
Dalszy ciąg wieczoru uznałem za niebezpieczny…
Pańciu
wymyślił, że pojadą do „Chińczyka” . Jak
tak sobie leżę i odpoczywam to słucham co tam w pudle mówią, czasami nawet
oglądam, poszerzam swoje horyzonty. Dlatego szybko wywnioskowałem, że jadą
zjeść psa! Strasznie się wystraszyłem. Przytyłem, jestem zaszczepiony i co??? Teraz
chcą mnie zjeść?? Ale gdy podjechaliśmy pod restaurację, zostałem z pańcią.
Trząsłem się strasznie, pańcia owinęła mnie w mój kocyk i tak chwilkę siedzieliśmy.
Człowieki tak szybko chodziły… Wreszcie pańciu wrócił, pachniało nam w
samochodzie :) bardzo
przyjemnie :) i… uff
pojechaliśmy do domku :)
20 minut spóźnienia!!! Jak
pańcia mogła, dokładnie o tych samych godzinach jadam! Na szczęście po chwili
dostałem michę :), zjadłem i….
zasnąłem.
Wniosek z
wczorajszego dnia jest jeden – pańcia z
pańciem nie zamierzają mnie zjeść i nie wolno wierzyć we wszystko, co ogląda
się w pudle :)
Pozdrawiam, Wasz
Bimberek
.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz