piątek, 19 października 2012

Pudło kłamie…



Impreza u Bimbra !!!









Kolejny tydzień szybko mi upływa…
W niedzielę odwiedził nas człowiek Rafał, bardzo Go polubiłem, widać od razu, że odwzajemnione to uczucie. Podziękowałem Mu za zabawkę, wytarmosił mnie, może tęsknił za swoim pupilem ale ja go nie przypominam, bo już ważę  3 razy więcej niż mój czworonożny koleżka a mam dopiero niecałe trzy miesiące! Poza małymi wpadkami żołądkowymi zrobiłem zamierzone pozytywne wrażenie :)  Człowiek Rafał to swój chłopina i z pewnością mi je wybaczył! 

We wtorek rano pańciu oszalał, krzyczał do pańci, że mi radary stanęły… no fakt jakoś tak lepiej dźwięk michy do mnie docierał :) I zaczęło się …zdjęcia, pańcia też się zachwycała. A mama pańcia Alicja posumowała, że wyglądam teraz jak młody osioł! Muszę zobaczyć gdzieś jak wygląda to coś! Może to był komplement?! Ponoć jestem uparty jak osioł, tak pańcia mówi! A jak mówi, to chyba tak jest! Ciocia Marta nazwała mnie Nietoperkiem :) Też ładnie :) Tylko kto to ten Nietoperek???
Wczoraj dzwonił Robert od mojej mamy Buby i ponoć tylko ja leje (tak pańcia powiedziała) po całym domu. W przeciwieństwie do mojego rodzeństwa! Oj tam, oj tam czy ja musze być taki jak wszyscy?? Staram się, wołam no… czasami, że chcę na ten balkon. Jednak zdarza mi się zapomnieć… hm tak jak wczoraj w czasie wizyty u mojej ulubionej pani doktor.
Jak dotarliśmy na miejsce spotkałem w poczekalni obce czworonogi. Jakiś duży wystraszony labrador w śmiesznym czerwonym kubraku. Bał się najwyraźniej czegoś, tylko czego?? Pani doktor jest miła! Był też szczeniak, jak ja, tylko jakiś taki owłosiony, dziwaczny.  Jego pan na mnie ciągle zerkał :) Może bardziej mu się podobałem niż ten mop hihi :) Ale ja już mam swoją pańcię i pańcia więc miał pan pecha :)
Przyszła nasza kolejka do wejścia. Pani doktor z 2 innymi paniami ucieszyły się na mój widok J Powiedziały „ale urośliście”, że niby pańcia z pańciem też?  Nie zauważyłem. Znów się nasłuchałem, że jestem piękny :) I wtedy wstyd (tak powiedziała pańcia) …Jak mnie pani doktor wytarmosiła to … się posiusiałem na kozetkę… Pańciu mnie chwycił do góry a ja dalej siukałem hihi. Pani doktor się tak uśmiała a pozostałe panie stwierdziły „ typowy facet, wszystko olewa”. Czyli co… chyba dobrze, bo sam już nie wiem ????
Koniec końców jest taki, że jestem zaszczepiony a to oznacza, że niedługo wyjdę na pierwszy spacer z mamą Bubą i pójdę na zajęcia do psiego przedszkola :) Mamie się podobało to i może mnie się spodoba :)

 Dalszy ciąg wieczoru uznałem za niebezpieczny…

Pańciu wymyślił, że pojadą do „Chińczyka” .  Jak tak sobie leżę i odpoczywam to słucham co tam w pudle mówią, czasami nawet oglądam, poszerzam swoje horyzonty. Dlatego szybko wywnioskowałem, że jadą zjeść psa! Strasznie się wystraszyłem. Przytyłem, jestem zaszczepiony i co??? Teraz chcą mnie zjeść?? Ale gdy podjechaliśmy pod restaurację, zostałem z pańcią. Trząsłem się strasznie, pańcia owinęła mnie w mój kocyk i tak chwilkę siedzieliśmy. Człowieki tak szybko chodziły… Wreszcie pańciu wrócił, pachniało nam w samochodzie :) bardzo przyjemnie :) i… uff pojechaliśmy do domku :)
20 minut spóźnienia!!! Jak pańcia mogła, dokładnie o tych samych godzinach jadam! Na szczęście po chwili dostałem michę :), zjadłem i…. zasnąłem.
Wniosek z wczorajszego dnia jest jeden  – pańcia z pańciem nie zamierzają mnie zjeść i nie wolno wierzyć we wszystko, co ogląda się w pudle :)

Pozdrawiam, Wasz Bimberek




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz