Wow ile to weekendów już za mną… i ile się
dzieje :))
Wiem już co to jest plaża, wiem jak wygląda
morze, wiem, że lubię bawić się z ciocią Herą itd. itd…
Zacznijmy od początku!
3 tygodnie temu pańcia z pańciem zabrali mnie
nad morze do Hery i jej pańci - Alicji :)
Wybieg jakiś taki wielki mi się zrobił….. dużo piasku, dużo wody i poza nami nikogo…
Pańcia, pańciu, Alicja, Hera i ja :))
Fajniutko było, tylko Hera mi uciekała, za to Alicja na rączki mnie brała
i miziała, co mi się bardzo podobało, widać,
że mnie lubi :)
Dawała też smakołyki :))
Dawała też smakołyki :))
Tego samego dnia przyjechały nowe
człowieki - Marta z Wojtkiem, czyli ciocia
z wujkiem :)
Tydzień później poznałem małe człowieki
Bartka, Olimpię i ich mamę Olę, bo tatę
- Darka poznałem wcześniej, to Ten,
który nazwał mnie Demolka :)
Podobno mają jakąś mikroskopijną koleżankę
dla mnie … całe 1,5 kg żywej wagi. Zwie się Fila J Chyba się mnie boją bo
nie zabrali jej z sobą co bym jej za bardzo nie poturbował a ja przecież taki
delikatny jestem :))
Z innych opowieści – zaliczyłem już
ostatnią wizytę u pani doktor, zaszczepiony już jestem na cały rok! Hm chyba
się nie popisałem u mojej ulubionej pani weterynarz… bo pańcia powiedziała, że
wstydu narobiłem … nie pachniało po mnie fiołkami …. No cóż… życie …
Czas mi mija na jedzeniu, spaniu, oglądaniu
TV, zabawie i poznawaniu okolic mojego domu. Ważę już prawie 13 kg! Pańcia narzeka,
że nie może już mnie nosić. Co za gruby niby jestem ??? jak Ona tak może!!! Ale ja tak kocham jeść! Szczególnie jabłuszka
z mojego sadu J Mam chyba
10 jabłoni do oznaczania! Nie pogardzę też banankami mniam.
Nie ukrywam, że czuję, że przybieram na
wadzę, bo szelki wręcz mi się wżynały, na szczęście już mam nowe. Śliczne, znów
czerwone….
Późno już się zrobiło, zaraz będę jadł i
uciekam pospać …
Pozdrawiam Was cieplutko, Bimberek :))



.gif)

