niedziela, 30 września 2012

2 weekend w nowym domku za mną…



Dziś rano „człowieki” powiedziały, że jest już po weekendzie. No skoro tak mówią. Ten ich weekend  był nawet ciekawy. Pańciu kupił mi szeleczki, kolejne! Tym razem udało mu się trafić z rozmiarem. 


Są czerwone, nie powiem – nawet mi się podobają. Szybko  się przyzwyczajam, bo dają nagrody. Generalnie wszyscy zadowoleni.  Ja – bo dostaję smakołyki i oni, bo myślą, że to ich zasługa. A ja jestem po prostu bardzo pojętny i tyle. No ba, mam po kim. Rodziców mam mądrych i to bardzo! Korzenie brytyjskie! Mama to Hebana Buteo zwana Bubą a tato to J.Ch Bobuddy Love And War at  Llanwenarth zwany Benem.

Hebana Buteo


J.Ch Bobuddy Love And War at  Llanwenarth

  Poza pańcią i pańciem mam jeszcze trzy siostry I trzech braci.






                Pańcia obgadywała mnie przez telefon z Robertem I Justyną od mojej mamy. Wszystko słyszałem! Udawałem oczywiście, że śpię ale słuch mam doskonały. Umawiali się na mój pierwszy spacer poza domem. Towarzyszyć ma mi mama Buba, podobno wtedy mi będzie raźniej.
Pańcia chyba trochę się na mnie wkurzyła, bo kolejny remont mojego domku zrobiłem! Jakoś tak w nim ciemno a pod tą jedną warstwą kryje się taka mięciutka gąbeczka koloru ecru, od razu zrobiło się jaśniej! Nie tylko jednak ja postanowiłem coś zmienić. Ciocia Hera – amstafka też nabroiła i Alicja się na nią zdenerwowała.  Wywaliła wielką doniczkę z kwiatem i jak gdyby nigdy nic poszła na balkon wygrzewać się na słońcu  a potem udawała, że nie wie o co chodzi! Chyba będę brał przykład z cioci hihi. Może jeszcze czegoś mnie nauczy J
W piątek pańciu przytargał 20 kg czegoś o nazwie „śliwka”, pachniało fajnie! By nie pomyślał, że jestem jakimś leniem od razu ruszyłem mu na pomoc!


Aaa i bym zapomniał, dostałem „wybieg” na sobotę. Pańciu zamontował mi ogrodzenie bo miał przyjść „gość od kablówki”. Bali się chyba, że  uszkodzę mu np. buty. A facet przyszedł, spóźnił się a ja spałem. Nie byłem jakoś specjalnie zainteresowany. Wszystko było dobrze ale w pewnym momencie zadzwonił jego telefon i się obudziłem. Wstałem, podszedłem do ogrodzenia, sprawdziłem co robi, nie zwracał na mnie uwagi więc poszedłem spać dalej, co teraz też zamierzam uczynić…


Do miłego…

piątek, 28 września 2012

Urodzinki



       
      Czas mi szybko mija, śpię smacznie, wygłupiam się z pańcią i pańciem, jem, piję i załatwiam się jeszcze w domku. Poznałem nową panią, mówią do Niej „pani doktor”. Tak mnie tarmosiła, że miałem ochotę stamtąd uciec ale „człowieki” ponoć tak okazują swoje uczucia… Ech… ile można słuchać „jaki on piękny, silny”, przecież ja to wszystko wiem, ciągle w domu to słyszę.  Dziwne jakieś, za to nowe zapachy  w gabinecie  były ekscytujące.
Jednak wolę swój domek. Mam własną budkę, którą bardzo lubię i trochę „wyremontowałem”. Człowiek imieniem Darek nie rozumie mojej artystycznej duszy i powiedział do pańcia – „Nazwij go Demolka”. 

Nie wiem co to znaczy ale chyba się ze mnie śmiali.
  
A najbardziej podoba mi się na balkonie, tylko rzadko tam siedzę, bo pańcia mówi, że jak nie ma słońca to się przeziębię. Pańciu natomiast pochował najfajniejsze zabawki, takie duże w doniczkach. Szkoda, chłopina nie wie, co dobre! 

Nie mogę spotykać się z innymi czworonożnymi, bo jestem za mały. Obok nas  mieszka bullmastiffka Mina, widziałem ją na balkonie, jakaś taka wielka! Ponoć mam też taką ciocię, ma na imię Hera i mieszka blisko morza razem z mamą pańcia -  Alicją. Alicja mówi o mnie „nochal”, dostałem od Niej zabawkę. Pańcia mówi, że na pewno mi się spodoba bo kocha czworonogi. A ja jestem taki pocieszny. 



                Codziennie pyta  o mnie Marta, mówi o mnie Śliczności, już ją lubię chociaż Jej nie widziałem. Mieszka w Bydgoszczy, to chyba daleko skoro jeszcze jej nie poznałem. Ale już niedługo ma przyjechać z człowiekiem Wojtkiem by  mnie poznać i popilnować. Jakbym sam nie mógł tego zrobić. Pańciu musi iść ze swoimi zawodnikami na zawody pływackie bo jest  trenerem. Ostatnio się  śmiał i powiedział, że jak mnie weźmie na trening to pobiją swoje rekordy życiowe. Tylko co? Ja niby mam wskoczyć do wody??? Żart? Ja jeszcze nie pływam! A może pływam, nie wiem sam,  nie próbowałem. Pani doktor powiedziała, że pańciu niby nauczy mnie pływać kraulem, cokolwiek to znaczy.




I najważniejsze! Wczoraj skończyłem 2 miesiące!




Przepraszam ale trochę jestem już senny idę pospać…



Pozdrawiam Basco vel Bimber :)

środa, 26 września 2012

Kolejny dzień w nowym domu


Pierwsza noc minęła mi i „człowiekom” chyba dobrze, słyszałem jak rano mówili, że jestem grzeczny, piękny i się mną zachwycali, nawet jak dzwonili gdzieś to innym „człowiekom” mnie wychwalali. Czyli wejście miałem dobre, Zobaczymy jak dalej ze mną wytrzymają… Ja się dopiero rozkręcam :)








"Bimber" in action :)



niedziela, 23 września 2012

"Bimber" w nowym domu

Wtajcie

Wołają na mnie "Bimber"

Wczoraj wieczorem dotarłem do mojego nowego domu...
Gdy obwącham wszystkie nowe kąty i zakamarki to "człowieki" napiszą więcej o mnie :)